Dwa dni temu byłem świadkiem czegoś, w co - gdyby mi ktoś opowiadał - prawdopodobnie bym nie uwierzył. Przez zupełny przypadek. Po prostu odwiedziłem w pracy znajomego, w niezbyt wielkiej firmie budowlanej, której jest właścicielem. Wchodzę, a tam wielkie zamieszanie:
