wybralismy sie na "bolshoje Almatynskie" jezioro, dojazd byl ekstremalny jak zawsze... w połowie drogi skończyła się wiosna (mamy teraz 20 stopni) zaczęła się zima - ale jaka piękna. Jeziorko na 3tys. m.n.p.m. piękne - przynajmniej ja je lubię. Powietrze świeże,
No krasomowstwa to juz wiem, ze po mojej mamie nie odziedziczylam. Wczoraj napisala dwa jednowersowe eMaile i to wszystko... po takiej podrozy... no ale... Matka, wyrecze Cie... Notke te kieruje do znajomkow Ewy.. nie myslcie sobie, ze Was ignoruje, ze
wciaz sie zastanawiam, choc z tego co widze niewiele bedzie zalezec ode mnie, Dyrektor sie zgodzil, za to Dyrektorka (mam ich trzech nad soba) jest niezbyt za, bo poufny charakter danych moze byc wyeksponowany dla niepowolanych osob trzecich.... czasu malo...
Potrzeba powierzchnia biurowa dodatkowa dla Tima. Zrobi sie. Bedzie mial kawalek klasy, postawi sie scianke, wyodrebni miejsce... zrobi sie. Zaraz, zaraz... a nasza Krasavitza zostaje w swojej klitce bez okien? Ona w sumie wiecej czasu spedza w biurze. Hmmmm... No
Macie tu parę strzałów, z ulicy... bo dzisiaj się działo... wiele... tłumy na ulicach, no po prostu Nauryz - czyli Kazachski Nowy Rok - swieto wiosny, nowego życia i radości. Kazachowie mnie wzruszają w takie dni jak ten. Ubierają się
Ogien Olimpijski przetoczyl sie przez Almaty, Miasto sparalizowane, na ulicach wszelkie gwiazdy sportu rozrywki i polityki, kazdy chce ponosic, wszyscy piszcza, korki, nie ma jak przejechac. Jak zwykle bylo szykarna i grandiozna jak na Kazachstan przystalo. Zobaczcie sami i jeszcze