Odwracalam sie do kasy w moim ulubionym, hinduskim off-licence, gdy kragly, malutki czarnoskory pan przestraszyl mnie tym pytaniem i wystrzelonym w moim kierunku rownie pulchnym paluszkiem."yyyy??', padla moja malo kulturalna i nieskomplikowana odpowiedz"it's you, ain it?!?" powtorzyl pan radosnie i
