Postanowiłam, że jak tylko będę miała jakieś pieniądze, to adoptuję słonia. Tak, tak - adoptuję słoniątko. Cóż, po przeczytaniu jednego rozdziału z książki Martyny, właśnie o słoniach, rozpłakałam się i już. Może to takie banalne, ale zawsze byłam wrażliwa, zwłaszcza
