Rachunek za zakup tabliczki czekolady i gazety na 22 zł nie dziwi, jeśli się weźmie pod uwagę, że wystawiony został w warszawskim hotelu Marriott. Bardziej dziwi natomiast forma zapłaty. Do czytnika zbliżeniowego przystawiona była nie karta płatnicza, ale... telefon komórkowy.
