Przed wyruszeniem do centrum handlowego z siostrami poszłam do dentysty na zdjęcie kamienia nazębnego. Po powrocie: Ja: Hej! Nikt z was nie podziwia, jakie mam białe zęby! Dorota: A co robiłaś? Ja: Byłam zdjąć kamień. Kasiula: A co? Cif nie
Poprosiłam siostry, żeby przyjechały na weekend do Krakowa i poszły ze mną do centrum handlowego w celu zakupu kreacji na dziesięciolecie matury. Dorota (do Kasiuli): Malujemy się? Ja: Nie! Bo znowu będziesz przyciągać facetów, a to nas będzie spowalniać! Ale
Czemu te weekendy tak szybko się kończą????Ten był mega rodzinny... w sobotę były urodzinki męża. 33- Chrystusowy wiek :-) Sto lat, sto lat, kochanie... wiesz czego Ci życzę najnajnajbardziej... ale dodatkowo to żebyś znalazł wreszcie taki super młyn, najlepiej na
Myslicie,że żartuję? Skąd...Kosciół pragnie przy kazdym stadionie wybudowac kaplicę Wszystko wskazuje również na to,że od przyszłego roku młodziez na lekcjach religii będzie uczyła się kulturalnego kibicowania. Będą to tzw " Piłkarskie katechezy". "Będziemy pokazywać pozytywne strony sportu, zwracać uwagę na
Do napisania tej notki sklonił mnie wpis u Viatormundi1 TUTAJ Treśc petycji TUTAJ i poniżej... Groźba likwidacji Muzeum Polskiego w Rapperswilu Apel do Władz Szwajcarii, Kantonu Sankt Gallen, Gminy Rapperswil, Miasta Rapperswil-Jona i Wszystkich Ludzi Dobrej Woli! Nieprzyjazna akcja trzech
Proszę Państwa, musimy to sobie powiedzieć: DALIŚMY CIAŁA i to mocno. Przegraliśmy ten turniej i to już w 3 meczu. Nie pokonali nas wybitni przeciwnicy ani sędzia drukarz, przegraliśmy sami z własnymi słabościami, każdy z osobna i cała drużyna razem.
widziałam Majkę w różnych stanach: najczęściej dziko radosnym-brojącym...bywa marudna, złośliwa, wredna, śpiąca, rozdrażniona...ale nigdy nie była jeszcze smutna...A wczoraj tak było....dalekie spojrzenie, spokojne ruchy, bez uśmiechu, krzyków, gadaniny...Umierałam z rozpaczy...Maju chcesz zupy? A ta spokojnym tonem: Nie mamo, nie mam
Dom oglądaliśmy...Dom piękny, ogród jeszcze ładniejszy...Stać nas! Nie nie jest różowo...trochę wygwizdowo...i trochę za mały...co robić, przyjaciółko!?;)
najpierw dawno temu byłam w teatrze, a w sobotę obejrzałam film...Chłopaki od Ciała jakoś mi nie podpasowali tym razem...patrzyłam, patrzyłam, patrzyłam i nic...ani mnie to bawiło, ani oburzało, ani wniosło coś do mojego życia...patrzyłam, aż się w końcu zmęczyłam i
No i odważylismy się! Helenka została wsadzona na plecy, zamotana w chustę i tym sposobem pierwszy "plecaczek" mamy za sobą. Wybraliśmy się na długi spacer - w jedną stronę szliśmy brzegiem morza (niosłam ja), w drugą lasem (niósł S.) Helenka
Dziecka spędzony w drodze na...i z ...Było fajnie. Bartek uwielbia las.I tarzać się po łące. Ja uwielbiam las, i tarzać się po łące. I uwielbiam, że on uwielbia :) i było nas kilkoro. A piknik archeologiczny - super.
Nie ma to jak "obowiązkowe" wykładyprofesorów gości. Mają przyjść wszyscy.Trzy roczniki. A przychodzą 3 osoby...Dobrze, że T. był samochodem.Chociaż mnie do domu odwiózł.Nie wiem po co rano wstawałem.Było trzeba jak reszta spać. Jutro zaliczenie.Łeb już boli od wiedzy.A raczej od
Nuda Panie. Jak dla mnie bomba, żadnych rewelacji, dziwnych klimatów, hardcorowych problemów, będę się upajać tym stanem i celebrować każdą jego sekundę.Dalej remontują blok, tylko, że teraz po rusztowaniach zasuwają złodziejaszki. W sobotę wieczorem ktoś chodzi i zagląda nam przez
Na wstepie od razu zaznaczam, ze to bedzie notka pisana w pospiechu. Ba, to bedzie notka napisana w punktach:) Wybaczcie, ale w kafejce tej goraco okrutnie i wlasciwie sie rozpuszczam, a poza tym czas biec na kolacje, zanim nasza kantyne
Piosenka zaczynająca się od słów " W leśniczówce za lasem " kończy się tak: ja cie-bie o-bro-NIE co niezmiennie uruchamia w Tatianie potrzebę kręcenia głową w prawo i lewo, jakgdyby dla zaakcentowania, że zdecydowanie NIE :-)
Weekend pod znakiem pomiarow byl. Nachodzilismy sie, namierzyli, ale i tak chwile trwalo zanim gps zechcial wspolpracowac. Zreszta i tak na wspolrzednych wystapil drobny blad rzedu 20000 metrow, wiec...;). No ale pole powierzchni zboza wyszlo niezle;) A wracajac z wytyczania
24 maja 2008. Ten dzień pozostanie w mojej pamięci do końca życia. Cudny, rewelacyjny, królewski, bajeczny.... Ślub, wesele, noc poślubna, poprawiny, kolejna noc poślubna.... Mieliśmy masę przygotowań, dopięć, załatwień... Ale wszystko, dosłownie wszystko się udało. Było tak jak planowaliśmy. Wyglądaliśmy