Dziś od rana nastroje na giełdach Starego Kontynentu są mieszane. W ślad za spadkiem cen ropy naftowej, zniżkują akcje producentów tego surowca. Z kolei zwyżka cen miedzi przekłada się na rosnące ceny spółek wydobywczych.
Wczorajszy wyskok cen na północ okazał się "wypadkiem przy pracy". Byki podkuliły ogony i oddały pole niedźwiedziom, którzy sprowadzając indeks poniżej 2200 punktów osiągnęli swój cel w postaci wstępnego sygnału sprzedaży.
Zamknięcie dnia uplasowało się na poziomie 2144 pkt. (-5%). Takie rozstrzygnięcie u progu nowego tygodnia wzmocniło zwolenników zakończenia tegorocznego impulsu wzrostowego.
Reakcję na dane najsilniej było widać na zachodzie, ale po kilku minutach nasz rynek skopiował kierunek wyznaczony przez pozostałe giełdy i spadki sięgały już ponad 4 proc. byki próbowały się jeszcze bronić w okolicy 2160 pkt., ale w końcówce pojawiła
S&P500 otworzył się na lekkich minusach i otwarcie to było maksimum dzisiejszej sesji. Po dwóch godzinach sesji straty wynosiły ok. 2% i prawie do końca sesji indeks poruszał się w przedziale strat -1.8% do -2%. Ostatnie minuty handlu to kolejny