Wbrew temu co może sugerować tytuł, tym razem wcale nie będzie o polityce. Nie mam bowiem na myśli ani rewolucji boliwariańskiej, ani nawet kubańskiej. Chodzi mi tylko i wyłącznie o... blogorewolucję. Nie ukrywam, że już od dłuższego czasu czuję się
» Całość »