Ocaliła obcej osobie życie, ale rozchorowała się od widoku krwi. Sąd nie był dla niej łaskawy, mimo jej PTSD
Marta Cieślik z Będzina stała się przypadkowym uczestnikiem traumatycznych zdarzeń, gdy jechała do pracy. Udzielała pomocy ofierze wypadku samochodowego. Potem sama cierpiała ponad rok na zespół stresu pourazowego. W sądzie chciała dowieść, że jako chorująca z powodu strasznych obrazów, które wryły się w jej pamięć podczas podróży do pracy, ma pewne prawa. Ale się przeliczyła. Sprawa ma trafić do Sądu Najwyższego oraz Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. "Fakt" rozmawiał z 39-latką na temat jej batalii sądowej.
- Najnowszy
Wiadomości za dnia
12 Wrzesień 2026