Zapomniana królowa polskich szos i... poboczy. Powstawała także w Bielsku-Białej. 43 lata temu zakończono jej produkcję
We czasach PRL-u o wszystkim co działo się w gospodarce decydowały władze partyjne. Te na początku lat 50. dostrzegły i zakomunikowały, że:
- Należy zbudować popularny, oszczędzający czas środek przewozu przy wykonywaniu czynności służbowych i wypoczynku, przeznaczony dla racjonalizatorów, przodowników pracy, aktywistów, naukowców i przodujących przedstawicieli inteligencji.
Przymiarki i prace koncepcyjne nad pierwszym i jak się okazało jedynym do tej pory samochodem polskiej konstrukcji trwały kilka lat. Prototypowe auta testowano, przerabiano, dostosowywano do ówczesnych możliwości technicznych raczkującego w kraju przemysłu motoryzacyjnego. Ostatecznie wiosną 1957 roku rozpoczęto produkcję pojazdu, który nazwano Syrena.
Produkcja ruszyła w warszawskiej Fabryce Samochodów Osobowych na niewielką, niemal manufakturową skalę. W pierwszym roku udało się wyprodukować 200 (słownie: dwieście) egzemplarzy. W 1958 roku nieco ponad 600. Masowa produkcja zaczęła się dopiero w 1959 r., ale i wtedy, zgodnie z planem zakładano, że fabrykę opuści 4 tysiące samochodów rocznie. Z czasem rozwinięto produkcję do 10 tysięcy. Na wyposzczonym krajowym rynku, była to kropla w morzu potrzeb.
Sam pojazd był siermiężny jak wczesny socjalizm. Wyposażony w silnik (dwucylindrowy dwusów) o mocy 26 KM mógł rozwijać maksymalną prędkość do 100 km/h. W trakcie jazdy spalał około 8 litrów paliwa na 100 km.
Charakterystyczne dla wczesnych Syren były drzwi otwierane „pod wiatr” w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy, tzw. kurołapy (można było łapać kury i zające). Użytkownicy syren skarżyli się na fatalną jakość wykonania i wykończenia, niewygodne fotele, opornie działającą skrzynię biegów i słaby układ hamulcowy.
Końcówka lat 50. to czas panowania Syreny 100. W kolejnej dekadzie model ten ulegał drobnym modyfikacjom i co 2-3 lata pojawiała się na rynku nowe wersje oznaczane kolejnymi liczbami 101, 102, 103 i 104. Pierwsze modele były 4-osobowe. Wnętrze auta powiększono dopiero w połowie lat 60. Syrena 104 mogła już pomieścić kierowcę i czterech pasażerów.
Z początkiem lat 70. władze podjęły strategiczną decyzję o przeniesieniu produkcji Syreny do Bielska-Białej. FSO na warszawskim Żeraniu miała skupić się na licencyjnym Fiacie 125p, który był na owe czasy prawdziwym odkryciem.Bielsko wybrano nie przez przypadek. To tu w Wytwórni Sprzętu Mechanicznego (WSM szybko przekształcono w Fabrykę Samochodów Małolitrażowych) od kilku lat powstawały silniki, skrzynie biegów i przednie zawieszenia do Syren 104. Latem 1972 roku oficjalnie przejęto produkcję samochodów, a pierwsze egzemplarze wyjechały spod Szyndzielni we wrześniu tego roku. Jak przystało na erę wczesnego Gierka był to unowocześniony model 105. Pierwszy wśród syren, w którym drzwi otwierały się zgodnie z kierunkiem jazdy. Niebagatelna była też maksymalna prędkość – 120 kilometrów na godzinę. Spalanie jak wcześniej 8 litrów na setkę.Wkrótce bielscy konstruktorzy poszli za ciosem i szybko stworzyli królową w wersji luksusowej – czyli Syrenę 105 Lux. Zastosowano w niej kilka zmian konstrukcyjnych i wzbogacono wyposażenie by poprawić komfort jazdy i estetykę pojazdu. W podłodze między siedzeniami umieszczono lewarek zmiany biegów i dźwignię hamulca ręcznego. W kabinie umieszczono wygodniejsze fotele z możliwością regulacji kąta oparcia, pojawiała się możliwość montażu radia Nowością było m.in. zewnętrzne lusterko wsteczne i …ozdobne kołpaki kół.
Jesienią 1976 roku podstawowy model Syreny 105 oficjalnie kosztował 94 tys. zł. Średnie zarobki wynosiły około 4 - 4,5 tys. zł. Oczywiście na tzw. wolnym rynku czyli giełdzie za syrenę nówkę trzeba było zapłacić więcej
W Bielsku-Białej udało się stworzyć i wprowadzić do produkcji dwa modele Syreny - Bosto i R20.Nazwa „Bosto” była skrótem określenia „bielski osobowo-towarowy”. Samochód miał nadwozie „furgonowate” przystosowane był do przewozu czterech osób i ładunków o masie do 200 kg. Kabina kierowcy była oddzielona od części ładunkowej niską, składaną przegrodą blaszaną oraz siatką rozpiętą między przegrodą a dachem. Charakterystycznym elementem tego auta było koło zapasowe umieszczone na dachu kabiny kierowcy.Model R20 był pick-upem z założenia przeznaczonym dla rolników. Miał unowocześnić wieś i zastąpić furmanki. Syrena R20 miała dwuosobową kabinę kierowcy oraz blaszaną skrzynię ładunkowa ze stałymi burtami i drewnianą podłogą. Skrzynia miała ładowność 400 kg. Opcjonalnie mogły nią podróżować 4 osoby.
Od końca lat 50. seryjnej produkcji syren towarzyszyły prace nad licznymi prototypami. Eksperymentowano na całego, a konstruktorzy rozwijali skrzydła wyobraźni.W 1960 roku powstał prototyp doświadczalnego samochodu 2-osobowego o charakterze sportowym. Nadwozie z laminatu szklano-epoksydowego osadzone na stalowej płycie nośnej. Syrena Sport była ponoć najpiękniejszym modelem auta po drugiej stronie żelaznej kurtyny
W tym samym roku wykonano prototyp siedmioosobowego mikrobusu. W środku nadwozia umieszczono trzy rzędy siedzeń. Po wyjęciu dwóch tylnych rzędów tworzyła się stosunkowo duża płaska powierzchnia ładunkowa,
Była też eksperymentalna Syrena „laminat” z1968 r. Nadwozie powstało z laminatu szklano-epoksydowego.Warto też wspomnieć o Syrenie 110 z 1966 r. Prototyp ten był 3-drzwiowy i zupełnie nie był podobny do innych modeli tej marki.
- Najnowszy
-
-
-
-
- Czerwiec, 30
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Wiadomości za dnia
1 Lipiec 2026