Nasza strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić wygodę przeglądania i istotna informacja. Przed dalszym korzystaniem z naszej witryny zgadzasz się i akceptujesz naszą Politykę plików cookie i prywatność.

25 lat od ataku na World Trade Center. Norbert Szurkowski miał wyjść z budynku WTC przed godziną 9. Nie zdążył

i.pl

25 lat od ataku na World Trade Center. Norbert Szurkowski miał wyjść z budynku WTC przed godziną 9. Nie zdążył

Żyłby, gdyby tuż przed przyjazdem do WTC, w którym nigdy nie był wcześniej, nie zorientował się nagle, że nie ma przy sobie karty z chipem umożliwiającej wejście do tego budynku lub nie zdążył dogonić posiadającej ją żony Urszuli…Żyłby, gdyby opuścił budynek przed tym, jak samolot nr 11 linii lotniczych American Airlines, który wystartował z Bostonu i miał dotrzeć do Los Angeles, uderzył - o godz. 8.47 - w północną fasadę wieży północnej World Trade Center.

Jeździł na rowerze, ale nigdy nie został kolarzem. Nie poszedł w ślady ojca. Początkowo mieszkał we Wrocławiu, potem - gdy jego ojciec zmienił klub - w Warszawie. - Wspaniały, wesoły, uczynny. Lubiany przez kolegów chłopak. Nie wywyższał się, dla niego wszyscy byli równi. Traktowałam go tak, jakby był moim synem - opowiadała nam przed pięciu laty Halina Szczepańska, siostra byłego słynnego kolarza, mająca dwóch własnych synów.

- Norbert bardzo lubił przyjeżdżać do mnie do Świebodowa (wieś w województwie dolnośląskim, w której urodził się Szurkowski senior). Z Warszawy jechał motorem. Miał tu kolegów. Dobrze się czuł u nas. Są tu piękne tereny, wokół lasy - dodawała pani Halina.

Po rozwodzie rodziców Norbert razem z mamą wyjechał do Stanów Zjednoczonych. To właśnie za oceanem - podczas wieczoru sylwestrowego w 1992 roku na Brooklynie w Nowym Jorku - poznał swą przyszłą żonę, 15-letnią wtedy Urszulę Leśniak. On studiował w college’u, ona chodziła do ogólniaka. Ślub wzięli w 1995 roku w urzędzie miejskim w Nowym Jorku, ale prawdziwe uroczystości - huczne wesele - odbyły się w Polsce, gdyż Norbert był emocjonalnie związany z ojczyzną. Owocem ich miłości była córka Aleksandra.

Rodzina mieszkała na Brooklynie. W 1999 roku przeprowadziła się do dzielnicy Bensonhurst, zamieszkałej w dużej części przez społeczność włoską. Mieszkanie wynajmowała od włoskiego kamienicznika. Norbert pracował w warsztacie samochodowym i dorabiał sobie w w firmie remontowo-budowlanej. Jego żona była dyplomowaną pielęgniarką.

W sierpniu 2001 roku Norbert był gościem weselnym w Gorzowie Wielkopolskim na ślubie Barbary - córki brata rodzeństwa: Haliny Szczepańskiej i Ryszarda Szurkowskiego. Jak wspominała pani Halina, świetnie się bawił, tańczył. Miał na sobie koszulę w paski i jasnoszarą marynarkę.

- Był człowiekiem, który cieszył się z życia, każdego dnia - mówiła o zmarłym mężu pani Urszula.

Zaledwie kilka dni przed zamachem w WTC Norbert gościł na festynie dożynkowym w Świebodowie. Bawił się z córką w parku. Jego żona była wtedy w ciąży. Rodzice planowali, że jeśli urodzi się chłopiec, otrzyma imię Ryszard (jak dziadek), a jeśli dziewczynka - Claudia (bo jest piękne).

Claudia przyszła na świat w maju 2002 roku.

Dzień po wspomnianym festynie Norbert z Aleksandrą pojechali do Warszawy. To wtedy ostatni raz widział się z ojcem.

„Trwał akurat Tour de Pologne, ale przyjechałem do niego z Zielonej Góry dzień przed odlotem. To był chyba piątek. Wziąłem mocniejszy samochód i ruszyłem do Warszawy. Następnego dnia syn wyjeżdżał. Przegadaliśmy we dwóch całą noc, siedzieliśmy do samego rana” - wspominał w książce „Ryszard Szurkowski. Wyścig. Autobiografia”, którą kolarski mistrz napisał wspólnie z dziennikarzami Krzysztofem Wyrzykowskim i Kamilem Wolnickim.

Po powrocie do Nowego Jorku, w nocy z 10 na 11 września 2001 roku, Norbert dowiedział się o zmianie zlecenia w New Jersey na wykonanie pracy (poprawa tapety) w biurze Canto Fitzgerald, znajdującym się na 104. piętrze północnej wieży WTC.

Aby wejść do WTC, trzeba mieć kartę z chipem. Bez niej nie ma możliwości dostania się do budynku. Tego dnia akurat miała ją przy sobie żona Norberta. Gdyby jej nie dogonił, gdy odjeżdżała, nie wszedłby do wieży północnej.

„Można gdybać i się zastanawiać, co by było gdyby. Norbert miał iść do metra, a synowa akurat odwoziła ich córkę do przedszkola. Syn zamknął za żoną garaż, ona ruszyła w prawo, on wyszedł na chodnik i wtedy się zorientował, że nie ma karty z chipem do wejścia na World Trade Center. Odwrócił się i zobaczył, że żonę zatrzymało czerwone światło na skrzyżowaniu. Gdyby jakieś auto stanęło za nią, toby go nie zauważyła. Albo gdyby synowa nie trafiła na czerwone… No ale zdążył, wziął kartę i poszedł do pracy” - pisał Szurkowski w swej autobiografii.

W budynku WTC miał być góra dwie godziny. Chciał wyjść przed otwarciem biur. O godz. 10 miał się zjawić w warsztacie samochodowym. Nie zdążył jednak opuścić budynku przed godz. 9. 13 minut wcześniej samolot uprowadzony przez porywaczy z Al-Kaidy, lecący z prędkością ok. 750 km/h i mający ok. 40 tys. litrów paliwa, trafił między 93. a 99. piętro wieży północnej. Pracujący na 104. piętrze - a może już zjeżdżający windą - Norbert zginął, podobnie jak setki innych osób. Siła uderzenia była straszna, w dodatku budynek się zapalił, pojawiły się kłęby dymu...

„Do dziś uważamy, że [ojciec] prawdopodobnie skończył pracę i wychodził z budynku, gdy uderzył samolot. Nie zdołał się uratować” - mówiła w rozmowie z „The Guardian” 20-letnia dziś Claudia Szurkowski, która po raz pierwszy publicznie zabrała głos na temat wydarzeń związanych z tragiczną śmiercią swego ojca.

„Powinien był się zorientować, skończył pracę. Dlaczego więc tam został? Mama zawsze mówi, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Po prostu nie rozumiem, dlaczego to się wydarzyło” - nie kryła irytacji i żalu wnuczka słynnego kolarza.

Drugi porwany samolot uderzył w południową wieżę WTC o godz. 9.04 (trzeci trafił w budynek Pentagonu o godz. 9.30, a czwarty rozbił się na południowy wschód od Pittsburgha o godz. 10.03). O godz. 10 zawaliła się wieża południowa, a 29 minut później wieża północna WCT. W wyniku tych terrorystycznych akcji zginęło ok. 3 tys. osób, w tym ponad 2,6 tys. w WTC.

Gdy do Urszuli zadzwoniła jej teściowa Ewa, opisując, co widzi w telewizji, ta krzyknęła: „Mamo, tam jest Norbert!”.

„Kiedy nadeszła dziewiąta, widząc, co się dzieje w telewizji, moja mama natychmiast do niego zadzwoniła. Miała nadzieję, że zdołał już wyjść. Mama nie mogła się dodzwonić, słusznie obawiając się, że stało się najgorsze - opowiadała Claudia.

- Co chwila dzwoniłam, modląc się, żeby odebrał ten telefon - wspominała żona Norberta. Ale telefon ciągle milczał.

Ryszard Szurkowski o tragedii w WTC dowiedział się, gdy był w klubie nieżyjącego już świetnego kolarza Zbigniewa Szczepkowskiego. Sekretarka oglądała telewizyjną relację na żywo z Nowego Jorku. - A co ty za horror oglądasz?! - zapytał ją, zerkając na ekran.

„Nawet nie skojarzyłem, że Norbert tam poszedł. Chwilę później zadzwoniła jednak żona syna i powiedziała, że Norbert był w jednej z wież w trakcie ataku, gdzieś koło setnego piętra. Dokładnie w tym czasie kolejny samolot uderzył w drugą wieżę, więc nawet już nie pytałem, w której jest mój syn” - pisał w swej autobiografii. On też bezskutecznie próbował się dodzwonić do syna.

Rodzinny dramat wstrząsnął Szurkowskim seniorem. Przeżywał traumę, wyciszył się, odsunął od ludzi. Przestał przychodzić do sklepu rowerowego, który od 1991 roku prowadził w Warszawie. Rzadko opuszczał dom, a jeśli już - to głównie by szukać ukojenia w samotnych przejażdżkach rowerowych. Postanowił, że nigdy już więcej nie poleci do USA. Nie starał się nawet o odszkodowanie, które przysługiwało rodzinom ofiar.

Nie chciał się wypowiadać publicznie o śmierci swego syna. To był dla niego temat tabu. „Nie mówiłem o tym nigdy, nigdzie i nikomu. Jeśli pojawiały się gdzieś jakieś moje wypowiedzi, były zmyślone i nieprawdziwe. To moje, a nie publiczne sprawy - pisał w książce.

„Nie ma takich pieniędzy, które złagodzą ból po stracie syna” - to być może jego jedyna odnotowana przez media (interia.pl) wypowiedź w tym temacie. Wtedy nie mógł przypuszczać, że jego drugi syn - Wiktor - umrze w wieku 26 lat…

Jego wnuczka Claudia w 2020 roku zaczęła studiować na kierunku wymiar sprawiedliwości w sprawach karnych. Nie kryje niezwykle ambitnych planów. Marzy o objęciu stanowiska w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych.

„W pewnym momencie chciałam studiować metody przeciwdziałania z terroryzmem, ale zrozumiałam, że aby zmienić świat, muszę dostać się do szkoły prawniczej […] To dla mnie naturalne. Moja mama powtarza, że zawsze mam swoje zdanie i muszę je wygłosić. Ale to nie jedyny powód, dla którego pociąga mnie świat prawa” - mówiła dziennikarzowi Michaelowi Segalowi studentka Florida SouthWestern State College.

O tragedii w WTC czytała wielokrotnie. Wie, że część ludzi szerzy teorie spiskowe na ten temat. Uważa to za część amerykańskiej historii, która zniszczyła życie wielu ludziom, a ona jest tego żywym dowodem. Jej zdaniem, członkowie rządu USA mogli zapobiec terrorystycznym zamachom.

„Wiedzieli o Al-Kaidzie, nazwiska terrorystów były znane. Świadomość tego sprawiła, że chcę uchylić dla siebie drzwi wymiaru sprawiedliwości, aby upewnić się, że takie wydarzenia się nie powtórzą” - zaznaczała Claudia, która ma zdjęcie ojca w swoim pokoju, utrzymuje z nim swoistą więź i zapewnia, że wie on już o jej marzeniu.

Podobnie jak jej dziadek, długo nie chciała zabierać głosu na temat śmierci taty.

„W szkole trudno mi było opowiedzieć innym moją historię. Wiedziałam, że będą patrzeć na mnie inaczej. A ja nie chciałam ich litości. Z czasem trochę z tego wyrosłam. Ważniejsze jest, aby pamiętać, że tysiące ludzi znajduje się w takiej samej sytuacji jak ja” - podkreślała w rozmowie z „The Guardian” Claudia (cytaty za onet.pl.), która po ukończeniu ośmiu lat przeniosła się (z mamą i siostrą) z Nowego Jorku na Florydę. Mieszkają tam do dziś.

Ciało Norberta nigdy nie zostało odnalezione i zidentyfikowane. Jego żona otrzymała od miasta certyfikat zgonu męża i urnę z prochami z WTC. Po zamachu długo nie wierzyła w jego śmierć, łudziła się, że pewnego dnia wróci on do domu i powie jak zwykle „No, cześć”.

Norbert nie miał pogrzebu i nie ma grobu. Tablica z jego imieniem, nazwiskiem oraz datami urodzenia i śmierci zawiła na rodzinnym grobowcu Szurkowskich, znajdującym się około 30 metrów od wejścia na cmentarz parafialny w Wierzchowicach w parafii pod wezwani

  • Najnowszy
Więcej wiadomości

Wiadomości za dnia

Dziś,
11 Wrzesień 2026

Wiadomości według tematów

Więcej wiadomości