Nasza strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić wygodę przeglądania i istotna informacja. Przed dalszym korzystaniem z naszej witryny zgadzasz się i akceptujesz naszą Politykę plików cookie i prywatność.

Przypadkowo odkryty skarb. Ze skrytki wysypały się stare monety (25.09.2026)

i.pl

Przypadkowo odkryty skarb. Ze skrytki wysypały się stare monety (25.09.2026)

Głos Koszaliński w 1966 roku donosił (pisownia oryginalna): Gromada dzieci z Białego Boru w powiecie miasteckim zabawiała się ostatnio grą w piłkę w pobliżu starego cmentarza. W pewnej chwili silnie kopnięta piłka uderzyła w kamień, przesuwając go z miejsca. Łatwo sobie wyobrazić zdumienie dzieci, kiedy ich oczom ukazała się skrytka pod kamieniem, a w niej rulony pełne starych monet. O znalezieniu skarbu dowiedział się prezes Gromadzkiego Komitetu Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Białym Borze ob. Józef Politowski, zebrał od dzieci część monet i przekazał je Muzeum w Koszalinie. Dyrektor tej placówki mgr M. Sikora jeszcze tego samego dnia udał się na miejsce odkrycia. W skrytce leżało jeszcze kilka monet. Znacznie więcej przekazali ich jeszcze znalazcy. Ogółem zbiór znaleziony w Białym Borze liczy 373 monety srebrne (ostatecznie było ich 315 - dop. redakcji) z XVII I XVIII wieku. Łączna waga ok. 1,5 kg. Składają się nań główne monety gdańskie i Augusta III. Są też pieniądze toruńskie. Przedstawiają one dużą wartość dla numizmatyków. Uczciwym znalazcom monet należą się słowa podziękowania i uznania, w szczególności obywatelowi J. Politowskiemu - czytamy w Głosie Koszalińskim.

O znalezisku poinformowało też kilka gazet ogólnopolskich (Trybuna Ludu, Express Wieczorny, Przekrój, Ilustrowany Kurier Polski).

Chłopcy monety znaleźli 17 lipca 1966 roku. Boisko znajdowało się przy ulicy Polnej i Górnej. Kiedy dzieci kopnęły piłką w kamień o średnicy 40 centymetrów, ten stoczył się, a za nim wysypały się monety. Dzieci je pozbierały i podzieliły między siebie. 18 lipca w Białym Borze pojawili się pracownicy koszalińskiego muzeum zaalarmowani przez wspomnianego już Józefa Politowskiego. Przekopano okoliczny teren. Znaleziono jeszcze kilka monet oraz skrawki skóry z odciskami monet, metalowe fragmenty okucia sakiewki i fragmenty naczynia skórzanego.

- Zebrany materiał faktograficzny zdaje się świadczyć za tym, że monety umieszczone były w woreczku skórzanym o zamknięciu metalowym oraz dodatkowo zabezpieczone przez złożenie w naczyniu glinianym. Nie udało się natomiast, nawet w przybliżeniu ustalić kształtu owej sakiewki, ani też naczynia. Wielce prawdopodobne wydaje się być również to, że same monety nie były niczym dodatkowo zabezpieczone. Przemawia za tym ich stan zachowania - poza śniedzią nie stwierdzono na monetach innego obcego ciała w postaci tłuszczu czy innej mazi - napisał Zygmunt Gręźlikowski z Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku w Koszalińskich Zeszytach Muzealnych z 1973 roku.

Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nie wszystkie monety trafiły do muzeum. Gręźlikowski napisał, że dzięki Politowskiemu zabezpieczono około 110 monet. Pozostałe miały dzieci. Część oddano od razu. Po rozmowach nauczycieli z dziećmi odzyskano kilkadziesiąt kolejnych monet.

- Z zasłyszanych na miejscu informacji wynikało, że pewną nieznaczną wprawdzie część monet zdołano już rozdać okolicznym znajomym. Niestety, egzemplarzy tych nie udało się już odzyskać. W sumie więc ze skarbu tego do Muzeum Pomorza Środkowego wpłynęło ogółem 315 monet - stwierdził Gręźlikowski.

Gdy specjaliści oczyścili monety, okazało się, że zdecydowana większość z nich jest w bardzo dobrym stanie. Zweryfikowano wstępne informacje, że monety pochodzą z XVII wieku. To był XVIII wiek, poza trzema monetami z wcześniejszego wieku. Podstawową część skarbu stanowią emisje monet datowanych na lata wojny siedmioletniej (1756-1763) oraz okres bezpośrednio ją poprzedzający.

Skarb z Białego Boru stanowił cenne źródło (jako uzupełnienie wiadomości) na temat fałszerstw monet polskich podejmowanych przez Prusy Fryderyka Wilhelma I i Fryderyka II Wielkiego. Za zgodą tych władców bito fałszywe polskie monety m. in. w mennicach Frankfurtu, Berlina, Drezna, Lipska i Gubina. Cały ten proceder przygotowany był oczywiście z myślą na czerpanie nadzwyczajnych zysków.

Z uwagi m.in. na dobry stan monet przyjmuje się, że nie były one długo w obiegu. Gręźlikowski snuł domysły, że właścicielem monet był najprawdopodobniej mieszkaniec Białego Boru (rzemieślnik), który z jakiś powodów zamierzał czasowo ukryć swoje pieniądze.

- O takim charakterze tego depozytu świadczyłby między innymi brak jakiegokolwiek dodatkowego zabezpieczenia skarbu stosowanego zwykle w depozytach długotrwałych, Przemawia za tym również samo miejsce przechowania. Skarpa wzniesienia, w której dokonano odkrycia, stanowiła, jak to wynika z układu topograficznego miasta, jeden z elementów wału obronnego okalającego niegdyś miasto - napisał Gręźlikowski.

Skarb z Białego Boru na stałe znajduje się w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku (300 monet).

Zobaczcie monety ze skarbu w naszej fotogalerii:

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

  • Najnowszy
Więcej wiadomości

Wiadomości za dnia

Dziś,
26 Wrzesień 2026

Wiadomości według tematów

Więcej wiadomości