Nasza strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić wygodę przeglądania i istotna informacja. Przed dalszym korzystaniem z naszej witryny zgadzasz się i akceptujesz naszą Politykę plików cookie i prywatność.

Kolejna afera w PZPN. Media: Zaufany człowiek miał nagrywać prezesa Cezarego Kuleszę

i.pl

Kolejna afera w PZPN. Media: Zaufany człowiek miał nagrywać prezesa Cezarego Kuleszę

Doniesienia dziennikarza serwisu Weszlo.com są o tyle szokujące, że przecież Łukasz Wachowski jest od dawna prawą ręką prezesa Cezarego Kuleszy i obok niego jest najważniejszą osobą, która reprezentuje dobre imię polskiego związku.

Mało tego, jak dowiedział się ten sam portal w ostatnim czasie, obecny sekretarz generalny PZPN miał być szykowany na nowego szefa związku w wyborach za trzy lata, gdy Kulesza nie będzie mógł już ubiegać się o reelekcję.

Na korytarzach PZPN nie mówi się dziś o niczym innym. Wszyscy o tym dyskutują, wszyscy. Zresztą to, co wydarzyło się w Katowicach, zatacza już coraz szersze kręgi - dowiedział się Wojciech Górski od jednego ze swoich informatorów. - Każdy, z kim rozmawiałem, jest wstrząśnięty. Sam nie mogę w to uwierzyć. Zwłaszcza że Łukasz w prywatnych rozmowach z działaczami przyznał się do wszystkiego. Jest blady, wygląda jak kłębek nerwów – twierdzi inny, też będący w zarządzie.

Do całej sytuacji doszło w Katowicach tuż po zakończeniu meczu otwarcia mistrzostw świata kobiet U20, w którym zagrały reprezentacje Polski i Argentyny. W hotelu Courtyard Katowice City Center odbyła się kolacja, podczas której szef związku ugościł w swoich skromnych progach m.in. prezydenta światowej federacji piłki nożnej FIFA Gianniego Infantino. Po zakrapianej imprezie zmęczonemu "trudami wieczoru" Cezaremu Kuleszy pomagali działacze, w tym prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej Bartosz Ryt. I to właśnie w tym momencie Wachowski miał zacząć nagrywać swojego przełożonego.

Co więcej, gdy sprawa się rozeszła, kilka osób zapytało Łukasza o to osobiście i on znów się przyznał. Różnie to tłumaczył. Mówił, że coś go opętało, że to chwila słabości, że schudł bardzo dużo i wypił o kilka drinków za dużo oraz że niczego nie pamięta. Widać, że jest przerażony czekającymi go konsekwencjami - opowiadał dziennikarzowi jeden z działaczy.

- To skandal! Zupełnie nie mieści mi się to w głowie! - opowiadał jeden z członków zarządu PZPN związany z jednym z klubów (cytat za Weszło.com). - Jeśli sekretarz generalny może nagrywać swojego prezesa w takiej sytuacji, to jak ktokolwiek z zarządu ma czuć się bezpiecznie? Skąd pewność, że nie spotka go to następnym razem? To złamanie wszystkich wewnętrznych zasad! Co to w ogóle miało być, jakieś zbieranie haków czy co? - pytał wyraźnie oburzony.

To o tyle zabawne, że Ryt nie pije za dużo. Jeszcze zabawniejsze jest to, że Czarek w to tłumaczenie uwierzył i zaczął wydzwaniać do nas przekonując, że wcale nie chodziło o niego, tylko o Ryta. A przecież to jeszcze bardziej obciąża Łukasza! Nie wyobrażam sobie dalszego funkcjonowania w takiej rzeczywistości – kręci głową kolejny.

No tak, to prawda. Ale nie chcę się teraz do tego odnosić - odniósł się zapytany przez Weszło Ryt, który pomagał Kuleszy. Sam bohater zakrapianej imprezy jednak wszystkiemu zaprzecza. - Nie wiem skąd pan takie rzeczy wie. Ja pierwszy raz o tym słyszę. Potwierdzam jedynie, że mieliśmy kolację - zaprzeczył zdenerwowany Kulesza.

Żaden film się nie pokazał. Żadnego przekazu stamtąd nie ma. Nikt stamtąd nic nie wyniósł, co miałoby oczerniać czy prezesa, czy też mnie, czy też Bartka - przekonywał pytany przez serwis uwikłany w sprawę Wachowski.

  • Najnowszy
Więcej wiadomości

Wiadomości za dnia

Dziś,
23 Wrzesień 2026

Wiadomości według tematów

Więcej wiadomości