Skarb w pałacu na Śląsku Opolskim. Hitlerowskie złoto, którego nikt nie widział, w burdelu, o którym nikt nie słyszał
Pałac w Minkowskiem stał się w 2021 roku sławny w całej Europie. Brytyjskie tabloidy „The Sun” i „Daily Mail", a w Polsce „Fakt", a także największe telewizje TVN i TVP informowały o 48 skrzyniach ze złotem i dziełami sztuki, ukrytymi przez hitlerowców w pałacu w Minkowskiem.
Zdjęcia aktualnego stanu wnętrz pałacu XVIII-wiecznego pałacu w Minkowskiem zrobiła Paulina Frątczak z Fundacji Vestigium, która od lat interesuje się dawnej posiadłości generała von Seydlitza.
Poszukiwacze skarbów do dzisiaj szukają tego nazistowskiego złota i doszukać się nie mogą. Jedyne, co udało im się do tej pory wykopać, to 20-groszowa moneta z 1948 roku.
Pałac w Minkowskiem koło Namysłowa to dawna posiadłość pruskiego generała Fryderyka Wilhelma von Seydlitza, wzniesiona w XVIII wieku. Generał pruski nie dożył zresztą zakończenia budowy pałacu koło Namysłowa. Budowę dokończyła jego córka Wilhelmina Albertyna Mączyńska w roku 1784.
To ogromny piękny pałac, dzisiaj niestety niszczejący.
- Wnętrza pałacu są zniszczone, ale głównie z powodu zalewnia wodami opadowymi, wieloletnimi zaniedbaniami i brakiem prac remontowo-konserwatorskich - informował Grzegorz Molenda z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Opolu.
Konserwator zabytków wszczął kilka lat temu postępowanie administracyjne, które ma na celu wyegzekwowanie od właściciela pałacu właściwej opieki nad zabytkiem.
Wstęp na teren pałacu jest wzbroniony. Zabytek od ponad trzydziestu lat jest własnością przedsiębiorcy z Nowego Targu. Później pałac wydzierżawiła fundacja „Śląski Pomost" z Opola.
Kiedy kilka lat temu pojechaliśmy do Minkowskiego, żeby obejrzeć pałac, przedstawiciele fundacji nie zgodzili się wpuścić dziennikarza.
- Nie udzielamy informacji polskim mediom. Prezes jest zajęty, nie ma czasu rozmawiać. Proszę opuścić teren inwestycji - powiedział tylko mężczyzna, którego spotkaliśmy obok pałacu.
Mężczyzna nie pozwolił też robić zdjęć na terenie pałacu.
- Nie stać pana na to. Zgoda na zdjęcia kosztuje kilka tysięcy złotych na działalność fundacji - uciął mężczyzna. To archeolog z Dolnego Śląska.
Złota ma być 10 ton. Ma być ukryte w pałacu w Minkowskiem. Mieli je ukryć tutaj Niemcy, którzy ponoć traktowali pałac koło Namysłowa jako luksusowy burdel. Brzmi jak tania sensacja z brukowców? Bo fakt, że napisały o tym angielskie tabloidy, ale w XVIII-wiecznym pałacu naprawdę prowadzone były prace wykopaliskowe.
Dwa największe tabloidy w Wielkiej Brytanii ogłaszają sensacyjne wieści z Opolszczyzny:
„Poszukiwacze skarbów planują wykopać 48 skrzyń złota Hitlera, wartego pół miliarda, ukrytego pod polskim burdelem pałacowym" - krzyczał w nagłówku „The Sun”.
„Ruszyło wykopywanie nazistowskiego złota. Poszukiwacze skarbów rozpoczynają prace wykopaliskowe w polskim pałacu, gdzie ukryte jest 48 skrzyń złota wartego pół miliarda funtów, jak informował w tajnym dzienniku oficer SS" - pisał dokładniej „Daily Mail".
Również największy polski tabloid „Fakt" napisał, powołując się na informacje z brytyjskich brukowców: „Wśród ukrytych w pałacu kosztowności ma być biżuteria należąca do przedstawicieli niemieckich elit, którzy chcieli ją ukryć przed armią sowiecką, a także słynne złoto Wrocławia, które miało zniknąć z banku pod koniec II wojny światowej".
Pół miliarda funtów to ponad 2,5 miliarda złotych. To kilkanaście razy więcej, niż wynosi najwyższa wygrana w Polsce (czyli 193 miliona zł, które szczęśliwiec wygrał w Euro Jackpot). Nic dziwnego, że złoto ukryte rzekomo w polskim pałacu rozpala wyobraźnię nie tylko w Polsce, ale i w Wielkiej Brytanii.
Hitlerowskiego złota szukała Polsko-Niemiecka Fundacja „Śląski Pomost". To fundacja z Opola, której prezesem jest Roman Furmaniak. „Śląski Pomost" ogrodził teren obok pałacu w Minkowskiem, postawił kontener oraz namiot w miejscu, gdzie poszukiwacze złote przekopywali ziemię.
- W skrzyniach leżą tam ukryte 12-kilogramowe sztabki złota - mówi z przekonaniem Jarek, mieszkający w jednym popegeerowskich bloków w Minkowskiem. - Gdybym wcześniej o tym wiedział, to już dawno nocami kopalibyśmy szpadlami w ziemi razem z kolegami.
W pałacu pruskiego generała Fryderyka Wilhelma von Seydlitza ma być ukryte 48 skrzyń, w których jest 10 ton złota. Miały one zostać zakopane w dawnej oranżerii na terenie 14-hektarowego parku pałacowego. Ma to być złoto, zagrabione i ukryte przez Niemców na rozkaz szefa SS Heinricha Himmlera.
Jak w każdej rasowej powieści przygodowej, w tej również jest oczywiście mapka z zaznaczonym miejscem ukrycia skarbu. Stworzył ją oficer SS o pseudonimie Michaelis, który zostawił też tajny dziennik. Dokumenty są w posiadaniu Polsko-Niemieckiej Fundacji „Śląski Pomost", jak zapewnia Roman Furmaniak.
Dlaczego SS-mani mieli ukryć złoto akurat w pałacu koło Namysłowa? Według angielskich tabloidów pałac był często odwiedzany przez wysokich rangą oficerów SS, którzy traktowali go jak dom publiczny (stąd „burdel" w tytule artykułu „The Sun”).
Informacji o tym, że pałac w Minkowskiej był traktowany podczas wojny przez wysokich rangą oficerów SS jako luksusowy dom publiczny, nie znajdziemy w żadnej książce historycznej. Polskie media piszą o tym szeroko, ale swoje rewelacje opierają właśnie na artykułach z angielskich brukowców.
Mimo iż burdel nie kojarzy się romantycznie, to w Minkowskiem akurat wydarzyła się romantyczna historia ze złotem w tle. Jednym z SS-manów, który ukrywał skrzynie ze złotem, miał być niejaki von Stein. Jego kochanką w pałacu była piękna Inge. Niemiec poinformował ją o 48 skrzyniach ze złotem i powierzył skarb jej pieczy. Dowodem ma być list von Steina do Inge, w którego posiadaniu również jest fundacja Śląski Pomost.
- Przez kilkanaście lat aż do śmierci Inga żyła w ukryciu niedaleko pałacu i pilnowała skarbu – mówi w filmie opublikowanym na portalu „Daily Mail” Julia Pacewicz, podpisana jaka historyk sztuki (w internecie nie udało mi się znaleźć takiej naukowczyni).
Na łamach brytyjskiego tabloidu prezes Roman Furmaniak powiedział, że w czasie prac archeologicznych Śląski Pomost już znalazł koło jej domu bagnet z czasów II wojny światowej.
- Wiemy od niemieckiej chrześcijańskiej organizacji Quedlinburg, że Inga miała bagnet i dwa pistolety Ukryła je z obawy przed Rosjanami – wyjaśnia; Roman Furmaniak w „Daily Mail”.
Historia o tajemnej loży Quedlinburg brzmi jak pomysł akcji kolejnego tomu z cyklu powieści przygodowych o Panu Samochodziku (który zresztą też był historykiem sztuki i szukał ukrytych skarbów).
Jednym z założycieli Polsko-Niemieckiej Fundacji „Śląski Pomost" jest kontrowersyjny opolski deweloper Darius Franz Dziewiatek. To on jako pierwszy poinformował o ukrytych przez hitlerowców na Śląsku skarbach. Ukrytych nie tylko w Minkowskiem!
Skarby miały zostać ukryte w 11 różnych lokalizacjach. W tzw. depozytach ma być ukryte nie tylko złoto, ale także zaginione dzieła sztuki, m.in. Botticellego, Rubensa, Cezanne’a, Caravaggia, Moneta, Dürera, Rafaela i Rembrandta.Już dwa lata temu pisaliśmy w „NTO” o Dariusu Dziewiatku, który twierdzi, że wie, gdzie należy szukać skarbów. Wskazówką jest tajemny dziennik wojenny, czyli zapiski oficera SS i bliskiego współpracownika Heinricha Himmlera o pseudonimie Michaelis.
Tajemniczy SS-man miał umrzeć dopiero w latach 90. Mężczyzna był członkiem tajnej chrześcijańskiej organizacji Quedlinburg. To jej przekazał swój dziennik wojenny, a stamtąd mapa skarbu trafiła rzekomo do Dziewiatka.
- Odwiedziłam pałac w Minkowskiem dwa lata temu, kiedy to wszystko się zaczęło – mówi Joanna Lamparska. - Rzeczywiście, od lat krąży tam legenda o jakimś skarbie ukrytym przez ostatniego właściciela. Zanim zaczęła się gorączka złota związana z dziennikami wojennymi, miałam szansę otrzymać ich kopie wraz z mapką, na której narysowany był pałac z miejscem lokalizacji skarbu. Dołączona była również informacja o Niemce, która jeszcze po wojnie miała pilnować jakiejś tajemnicy związanej z pałacem. Niestety, nie udało mi się w żaden sposób potwierdzić tej informacji.
Historia skarbu w pałacu w Minkowskiem przypomina głośną sprawę złotego pociągu w podziemnym tunelu pod Wałbrzychem. Trwające kilka lat szukanie pociągu wypełnionego złotem zakończyło się fiaskiem. Jedynym konkretnym efektem była książka Joanny Lamparskiej pt. „Złoty pociąg. Krótka historia szaleństwa".
10 ton złota w dawnej oranżerii pałacu w Minkowskiem było nową odsłoną tego samego szaleństwa. Gorączki szukania ukrytych skarbów.
Pałac w Minkowskiem koło Namysłowa
- Najnowszy
-
-
-
-
-
-
-
- Listopad, 05
-
-
-
-
-
-
-
-
-
- Listopad, 04
-
-
-
Wiadomości za dnia
6 Listopad 2026