Nasza strona korzysta z plików cookie, aby zapewnić wygodę przeglądania i istotna informacja. Przed dalszym korzystaniem z naszej witryny zgadzasz się i akceptujesz naszą Politykę plików cookie i prywatność.

Tajemnicza historia przygranicznej wsi. Mieszkańcy odeszli, zostały po nich tylko zgliszcza

i.pl

Tajemnicza historia przygranicznej wsi. Mieszkańcy odeszli, zostały po nich tylko zgliszcza

Wieś powstała na początku XIX wieku. Zamieszkiwali ją głównie pracownicy folwarku, który znajdował się na terenie niedalekiego Pielgrzymowa. Inne pobliskie miejscowości to Opawica, Radynia i Dobieszów.

Obecnie na miejscu są już tylko ruiny. To fragmenty ścian, a także studnie i pomieszczenia piwniczne. Część z nich pozostaje odkryta, dlatego poruszając się po okolicy trzeba być bardzo ostrożnym. W wielu miejscach leżą stosy kamieni oraz cegieł. Reszki ścian i fundamentów miejscami rozsadzają korzenie drzew.

Gdzieniegdzie są fragmenty naczyń i zardzewiałych elementów sprzętów gospodarskich. Są też butelki. Tyczy się to zarówno pozostałości budynków leżących blisko drogi pomiędzy Opawicą i Dobieszowem, jak i nieco bardziej na południe, w rejonie dawnego kamieniołomu, obecnie pełniącego funkcję punktu czerpania wody. Wśród nich znajdują się pozostałości przedwojennego posterunku niemieckiej policji.

Co sprawiło, że wieś Bursztet to już tylko ruiny wśród drzew? - Wojna. Wioska poważnie ucierpiała podczas działań militarnych. I po ich zakończeniu już jej nie odbudowano - opowiada Barbara Piechaczek.

Świadectwo konfliktu widać na przydrożnym krzyżu. Nosi ślady pocisków. Figury Chrystusa nie ma. Pozostała tylko część prawej ręki, zwisającej z ramienia krzyża. Przy czym to akurat skutek upływu czasu. W sieci są zdjęcia sprzed kilku lat, na których widać postać Chrystusa na krzyżu.

- To, co pozostawił po sobie człowiek, jest teraz powoli wchłaniane przez las. Świadectwem, że kiedyś żyli tu ludzie, nie są zresztą tylko resztki zabudowań. To również drzewa owocowe. Ich obecność w środku lasu może zaskakiwać. A wzięła się stąd, że kiedyś sadzono jest one wzdłuż traktów komunikacyjnych pomiędzy wsiami. Okolica ta nie była wtedy aż tak bardzo zalesiona - wskazuje dyrektorka muzeum w Głubczycach.

Historia osadnictwa na tych terenach sięga zresztą około tysiąca lat wstecz. W okolicy wspomnianego kamieniołomu istniało bowiem grodzisko, datowane na X-XII wiek.

"Wyżynne grodzisko pierścieniowate zostało założone na stoku wyniesienia w postaci owalu o wymiarach około 120 x 135 m. Majdan otoczony jest fosą o szerokości około 7-8 m. Wał, widoczny w postaci szczątkowej, ma szerokość około 8-10 m. Wał w części zachodniej naruszony jest przez okopy strzeleckie wykonane podczas II wojny światowej. Całkowita powierzchnia obiektu wynosi około 1,2 ha. W części północno-zachodniej i południowo-zachodniej znajdują się wąskie groble, wejścia na teren majdanu" - czytamy na stronie Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

Pierwsze badania archeologiczne przeprowadzono tam w 1884 roku. Podczas wykopalisk przeprowadzonych blisko 100 lat później, w 1981 roku, znaleziono tam kilka fragmentów naczyń datowanych na okres wczesnego średniowiecza.

"W wykopie założonym w centralnej części majdanu odkryli relikt muru kamiennego ułożonego na skalistym podłożu, być może fundamentu nieokreślonej budowli" - wskazuje NID.

Wedle lokalnych legend, w grodzisku urzędował herszt rabusiów. Są też tacy, wierzą, że w okolicy grodziska, także w rejonie pobliskich pozostałości po wsi Bursztet, można znaleźć skarby. W sieci można przeczytać m.in. historie o ciężarówkach, które w 1945 roku miały stamtąd coś wywozić.

Barbara Piechaczek przyznaje, że poszukiwacze skarbów potrafią być prawdziwą zmorą terenu powiatu głubczyckiego. - To głównie osoby z wykrywaczami metalu. Ostatnio ich "ofiarą" padła kapliczka w lesie w okolicy Lewic. Zniszczono ją, bo urządzenie wskazało, że wewnątrz jest coś metalowego. A to było zbrojenie - mówi.

- W latach 30. dobrze umiano wytwarzać syntetyczne kamienie. Powstawały z mielonych minerałów. Za pomocą form, w których umieszczano metalowe zbrojenia, odlewano różne figury, które wyglądały jak wyrzeźbione w kamieniu. Potrafiły wyglądać na wiekowe. Ludzie je rozłupują, bo myślą, że mogą coś skrywać. Nic nie skrywają. Za to w ten sposób niszczone jest dziedzictwo tych ziem - denerwuje się dyrektorka muzeum w Głubczycach.

Aby dostać się w okolicę pozostałości wsi Bursztet, trzeba pojechać drogą krajową nr 38 z Głubczyc w stronę granicy z Czechami. W miejscowości Mokre-Kolonia zjeżdżamy w prawo w kierunku wsi Radynia. Przejeżdżamy przez nią i dojeżdżamy do rozstajów dróg. Na lewo jedzie się do Opawicy, na prawo do Dobieszowa.

Punktem charakterystycznym tych rozstajów jest monument poświęcony poległym w II wojnie światowej. Odsłonięto go w 1970 roku, w 25. rocznice zakończenia konfliktu. Ufundowało go koło łowieckie z Głubczyc. Przy pomniku stoją znicze, ale widać też, że coraz mocniej nadgryza go ząb czasu.

Jeśli przyjechaliśmy samochodem, to najlepiej zostawić pojazd na parkingu przy rozstajach, a drogę do pozostałości wsi Bursztet (kierunek Dobieszów) pokonać pieszo. Sama okolica jest bowiem malownicza: idzie się zarówno pośród drzew, jak i przez pola zapewniające świetne widoki na Płaskowyż Głubczycki.

Jeszcze lepsze widoki zapewnia też wieża na Granicznej Górze. Można tam dojechać przez Opawicę, a potem przez czeską miejscowość Město Albrechtice. Obecnie z racji obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa wjazd do Czech oraz korzystanie z wieży nie są najlepszym pomysłem.

Lokalizacja ruin miejscowości Bursztet

  • Najnowszy
Więcej wiadomości

Wiadomości za dnia

Dziś,
14 Może 2026

Wiadomości według tematów

Więcej wiadomości